Spotkanie z dr. Marcinem Zwolskim, autorem książki „Śladami zbrodni okresu stalinowskiego w województwie białostockim” – Białystok, 11 lutego 2014

11.02.2014

Niespełna setka białostoczan wypełniła we wtorkowe popołudnie czytelnię Książnicy Podlaskiej, by wziąć udział w promocji najnowszego wydawnictwa Oddziału IPN w Białymstoku „Śladami zbrodni okresu stalinowskiego w województwie białostockim". Autor publikacji, dr Marcin Zwolski opowiadał o inspiracjach, które skłoniły go do udziału w ogólnopolskim projekcie badawczym IPN „Śladami zbrodni". Wspominał m.in. o prawie niemożliwym dziś do odnalezienia miejscu egzekucji żołnierzy podziemia niepodległościowego w podbiałostockim Lesie Solnickim. Zwracał uwagę na konieczność oznakowania i upamiętnienia tego i podobnych mu miejsc zbrodni komunistycznych. Opowiadał też o odczuciach, jakie towarzyszyły mu podczas pisania książki. – Po kilkunastu latach badań zbrodni komunistycznych wydawało się, że nic nie może mnie już zaskoczyć – stwierdził, po czym przytoczył przykład samowolnej i niczym nieuzasadnionej egzekucji kilku osób aresztowanych w Jedwabnem i przewożonych do aresztu, dokonanej w przydrożnym lesie przez wojskowych konwojentów na rozkaz dowódcy. – Sprawcy tej zbrodni nigdy nie stanęli przed sądem, ponieważ śledczy uznali, że za czyny zwykłych żołnierzy odpowiadają ich dowódcy, a nazwisk tych ostatnich nie byli w stanie ustalić – stwierdził autor. Podał też kilka innych, podobnie drastycznych zbrodni, których sprawcy pozostali bezkarni. – W latach 1946–1947, kiedy sądownictwo było jeszcze do pewnego stopnia niezależne od partii, w województwie toczyło się kilkanaście postępowań o tego typu czyny i zapadło kilka wyroków, w tym dwa wyroki ośmiu lat więzienia. Na fali odwilży, w połowie lat pięćdziesiątych toczyło się kilkadziesiąt śledztw o nadużywanie prawa przez byłych funkcjonariuszy UB, jednak żaden z nich nawet nie stanął przed sądem. Te sprawy nigdy nie zostały rozliczone. Dlatego zwróciliśmy się z apelem do samorządowców z regionu, by upamiętnili miejsca opisane w książce, i chociaż w taki sposób oddali sprawiedliwość pomordowanym – mówił dr Zwolski. Podkreślał także, że opisy większości zbrodni, jakie znalazły się w książce, zostały sporządzone w oparciu o dokumenty wewnętrzne aparatu bezpieczeństwa: – Dzięki temu nie da się powiedzieć, że te drastyczne opisy są przesadzone, przejaskrawione przez ofiary, ich rodziny czy świadków. Są to zeznania sprawców, którzy mówili otwarcie, bo wiedzieli, że nic im nie grozi.  

Po prezentacji wywiązała się dyskusja, w której jeden z mówców – nauczyciel historii – dziękował za wydawnictwo, które – w jego opinii – będzie dobrym materiałem dla uczniów i pedagogów do nauczania o istocie systemu komunistycznego w Polsce okresu powojennego.

W trakcie spotkania, w oddzielnym pomieszczeniu, dyżurowali też pracownicy Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Dzięki temu była możliwość oddania przez rodziny ofiar zbrodni systemów totalitarnych materiału DNA do porównań identyfikacyjnych. Skorzystało z tej możliwości kilka osób. Pobrany materiał trafi do Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów w Szczecinie. Przy okazji kolejnych spotkań autorskich, które odbywać się będą na terenie całego województwa, również można będzie oddać materiał DNA.

do góry